
Moja droga- czas start
Cytat z apetitka data 6 października, 2026, 3:56 pmNa pokładzie kobieta lat 36 iwaga startowa 135kg.
Około 4 tyg temu odważyłam się zakupić tirze. Dawki do tej pory 4x2,5mg.
Pierwsza dawka tak mnie mdliło i czułam się pełna mimo że nic nie jadłam. Porcje malutkie. Po drugiej słabiej ale zaczęły znikać zachcianki. Kiedyś giga paczka chipsów, pudełko lodów i czekolada w jeden wieczór potrafiła wlecieć kilka razy w tyg. Teraz ucichło- owszem zjem ciastko lub dwa ale to tyle. I raz w tygodniu a nie co dzień. Czwarta dawka tirzu wzięta (4 dni temu) i wydaje mi się że kompuls się odzywa. Zastanawiam się czy wziąć szybciej kolejne 2.5 czy po tygodniu 5mg?
Podsumowując od 12.09 -3.3kg
Macie jakieś sugestie? Wydaje mi się że spadek mały jak na start...
Na pokładzie kobieta lat 36 iwaga startowa 135kg.
Około 4 tyg temu odważyłam się zakupić tirze. Dawki do tej pory 4x2,5mg.
Pierwsza dawka tak mnie mdliło i czułam się pełna mimo że nic nie jadłam. Porcje malutkie. Po drugiej słabiej ale zaczęły znikać zachcianki. Kiedyś giga paczka chipsów, pudełko lodów i czekolada w jeden wieczór potrafiła wlecieć kilka razy w tyg. Teraz ucichło- owszem zjem ciastko lub dwa ale to tyle. I raz w tygodniu a nie co dzień. Czwarta dawka tirzu wzięta (4 dni temu) i wydaje mi się że kompuls się odzywa. Zastanawiam się czy wziąć szybciej kolejne 2.5 czy po tygodniu 5mg?
Podsumowując od 12.09 -3.3kg
Macie jakieś sugestie? Wydaje mi się że spadek mały jak na start...
Cytat z AD-Labs.pl data 6 października, 2026, 4:13 pmJak najdłużej taka dawka, jeśli jest taka możliwość to polecam rozmowę z psychologiem od otyłości. Sam byłem otyła osobom i jeszcze jestem 🙂 produkt może działać ale głowa czyli uzależnienie sie odzywa. Tirze jest na drugim miejscu jeśli chodzi o moc działania, Cagri blokuje jeszcze głowę ale moim zdaniem to ostateczność.
Życzymy sukcesu w redukcji i wytrwałości 😊
Jak najdłużej taka dawka, jeśli jest taka możliwość to polecam rozmowę z psychologiem od otyłości. Sam byłem otyła osobom i jeszcze jestem 🙂 produkt może działać ale głowa czyli uzależnienie sie odzywa. Tirze jest na drugim miejscu jeśli chodzi o moc działania, Cagri blokuje jeszcze głowę ale moim zdaniem to ostateczność.
Życzymy sukcesu w redukcji i wytrwałości 😊
Cytat z Grubasek data 6 października, 2026, 5:27 pmJa na jednej dawce TIRZE siedziałem 5 miesięcy. Siedź na jednej dawce jak najdłużej. Na początku szczególnie dbaj o nawodnienie. Ja codziennie piłem rano elektrolity. Pilnuj białka, tak z 1.5 g/ kg masy ciała żeby nie tracić ogromnej ilości masy mięśniowej. Próbuj powoli wdrażać aktywność fizyczna. Później organizm sam zacznie się o ruch upominać 🙂 ustaw sobie odpowiedni deficyt, nie za duży, żeby nie robić krzywdy sobie 🙂
sam nadal jestem osobą otyłą. Od 08.03 -33 kg. Jadę dalej. Najważniejsze to pamiętaj, że to nie wyścig, tylko maraton. Nie porównuj się do innych, każdy organizm działa inaczej
Ja na jednej dawce TIRZE siedziałem 5 miesięcy. Siedź na jednej dawce jak najdłużej. Na początku szczególnie dbaj o nawodnienie. Ja codziennie piłem rano elektrolity. Pilnuj białka, tak z 1.5 g/ kg masy ciała żeby nie tracić ogromnej ilości masy mięśniowej. Próbuj powoli wdrażać aktywność fizyczna. Później organizm sam zacznie się o ruch upominać 🙂 ustaw sobie odpowiedni deficyt, nie za duży, żeby nie robić krzywdy sobie 🙂
sam nadal jestem osobą otyłą. Od 08.03 -33 kg. Jadę dalej. Najważniejsze to pamiętaj, że to nie wyścig, tylko maraton. Nie porównuj się do innych, każdy organizm działa inaczej
Cytat z Micronus data 6 października, 2026, 6:37 pmCytat z apetitka data 6 października, 2026, 3:56 pmPodsumowując od 12.09 -3.3kg
Macie jakieś sugestie? Wydaje mi się że spadek mały jak na start...
I teraz nie chcę wyjść na toksyka, ale szczerze to uważam, że nieco mało przy takiej wadze startowej. Inaczej - to jest progres i brawo za decyzję żeby coś ze sobą zrobić i na pewno -3.3 kg na wadze to jest coś, natomiast - zapewne można ten czas spożytkować efektywniej.
Ja to widzę tak, czas na GLPach to jest czas na przekonfigurowanie życia. Dla mnie to - zmiana żywienia, może nie o 180 stopni, ale jednak spore zwiększenie podaży białka, uważne gospodarowanie zdrowymi tłuszczami, więcej warzyw / błonnika, no i produkty bez cukrów prostych. Do tego przede wszystkim spacery. Jak masz możliwość i nie masz dzieci, zwierząt na karku, a robota cię nie rozjeżdża jak walec drogowy, to waga kuchenna i liczniki kalorii pomogą sprawować kontrolę i wspomogą komponowanie posiłków. Potem już z pamięci wiesz jak ogarnąć zbalansowany posiłek. Jak do tego znajdziesz czas i ochotę na siłkę - to w ogóle kosmos. Ale na początek to te podbite dzienne kroki i zmiana nawyków żywieniowych. W głowie też musisz mieć, że zdrowe nie równa się niskokaloryczne. Awokado, łosoś czy sporo jajek albo zalewanie sałatek oliwą raczej nie pomogą.
Cytat z apetitka data 6 października, 2026, 3:56 pmPodsumowując od 12.09 -3.3kg
Macie jakieś sugestie? Wydaje mi się że spadek mały jak na start...
I teraz nie chcę wyjść na toksyka, ale szczerze to uważam, że nieco mało przy takiej wadze startowej. Inaczej - to jest progres i brawo za decyzję żeby coś ze sobą zrobić i na pewno -3.3 kg na wadze to jest coś, natomiast - zapewne można ten czas spożytkować efektywniej.
Ja to widzę tak, czas na GLPach to jest czas na przekonfigurowanie życia. Dla mnie to - zmiana żywienia, może nie o 180 stopni, ale jednak spore zwiększenie podaży białka, uważne gospodarowanie zdrowymi tłuszczami, więcej warzyw / błonnika, no i produkty bez cukrów prostych. Do tego przede wszystkim spacery. Jak masz możliwość i nie masz dzieci, zwierząt na karku, a robota cię nie rozjeżdża jak walec drogowy, to waga kuchenna i liczniki kalorii pomogą sprawować kontrolę i wspomogą komponowanie posiłków. Potem już z pamięci wiesz jak ogarnąć zbalansowany posiłek. Jak do tego znajdziesz czas i ochotę na siłkę - to w ogóle kosmos. Ale na początek to te podbite dzienne kroki i zmiana nawyków żywieniowych. W głowie też musisz mieć, że zdrowe nie równa się niskokaloryczne. Awokado, łosoś czy sporo jajek albo zalewanie sałatek oliwą raczej nie pomogą.
Cytat z Patka data 7 października, 2026, 3:17 amCytat z Micronus data 6 października, 2026, 6:37 pmCytat z apetitka data 6 października, 2026, 3:56 pmPodsumowując od 12.09 -3.3kg
Macie jakieś sugestie? Wydaje mi się że spadek mały jak na start...
I teraz nie chcę wyjść na toksyka, ale szczerze to uważam, że nieco mało przy takiej wadze startowej. Inaczej - to jest progres i brawo za decyzję żeby coś ze sobą zrobić i na pewno -3.3 kg na wadze to jest coś, natomiast - zapewne można ten czas spożytkować efektywniej.
Ja to widzę tak, czas na GLPach to jest czas na przekonfigurowanie życia. Dla mnie to - zmiana żywienia, może nie o 180 stopni, ale jednak spore zwiększenie podaży białka, uważne gospodarowanie zdrowymi tłuszczami, więcej warzyw / błonnika, no i produkty bez cukrów prostych. Do tego przede wszystkim spacery. Jak masz możliwość i nie masz dzieci, zwierząt na karku, a robota cię nie rozjeżdża jak walec drogowy, to waga kuchenna i liczniki kalorii pomogą sprawować kontrolę i wspomogą komponowanie posiłków. Potem już z pamięci wiesz jak ogarnąć zbalansowany posiłek. Jak do tego znajdziesz czas i ochotę na siłkę - to w ogóle kosmos. Ale na początek to te podbite dzienne kroki i zmiana nawyków żywieniowych. W głowie też musisz mieć, że zdrowe nie równa się niskokaloryczne. Awokado, łosoś czy sporo jajek albo zalewanie sałatek oliwą raczej nie pomogą.
Co do liczenia kalorii to w pełni się zgadzam, łatwo się przejechać.
ubytek -3.3 kg w 3 tygodnie jak najbardziej wpisuje się w zasadę utraty 0.5 - 1% masy na tydzień. Nie każdy jest spompowany wodą na starcie.
„Uważne gospodarowanie zdrowymi tłuszczami” to baaaardzo kiepska rada, zwłaszcza dla kobiet. Może inaczej - tragicznie przedstawiona. Większość zaczynających przygodę z odchudzaniem boi się tłuszczu jak ognia. Dla nas są one niezwykle ważne. Jedynym minus, to że są gęste kalorycznie. Ja bym właśnie powiedziała, żeby pilnować, żeby tłuszcz byl chociaż na tym poziomie 0.8 g/kg. Przy otyłości w zupełności wystarczy.
Produkty bez cukrów prostych, to też taka sobie informacja. Okolotreningiwo niezwykle dobre źródło energii. Takie owoce poza tym to źródło witamin i blonnika. Nabiał jest tani i łatwo dostępny. Jesli nie ma się problemów z laktozą, nie trzeba się bać. Problemem stają się produkty z cukrem dodanym np. w słodkich jogurtach czy słodyczach, ale tutaj nie sam cukier jest najgorszy, a po prostu to, że to wysokoprzetworzona żywność z tablicą Mendelejewa +dająca wyrzut glukozy i mająca mnóstwo kcal. Jednak jeśli się je lubi, ciągnie do nich, to warto wliczać w bilans. Przy dietach często zapominamy o głowie. Jest taka zasada 80/20 (80% zdrowej żywności, 20% zachcianki). W idealnym świecie wiadomo, że sama zdrową żywność byłaby najlepszym rozwiązaniem, ale nie ma takich ludzi. Może jakieś 0.1% 😂
Trzeba pamiętac, że dieta ma być taka, że jak się z niej wyjdzie, to te nawyki zostaną. Jak podczas redukcji będziesz unikać tego, co lubisz, to gwarantuję Ci, ze potem to sie odbije i jojo murowane. Ja tak miałam przy ostatniej redukcji, dieta była zbyt orto i pojawiły się napady. I teraz właśnie wprowadziłam zachcianki. kiedyś schudłam z ponad 90 kg do 63 kg codziennie jedząc monte + inne słodkie i żyję 😉 Ale liczyłam każdą kalorię.
Najważniejszy i tak będzie deficyt kaloryczny. Bez tego nie ma szans, że schudniesz. Możesz schudnąć jedząc sam chleb z nutellą, a możesz przytyć na samym kurczaku z warzywami. Nie jesteś w deficycie - nie schudniesz. Jednak zdrowe nawyki pomogą w tym, że to (jak nazwa wskazuje) zdrowie, większa sytość, mniejsza utrata beztłuszczowej masy. Jak posiłki są dobrze zbilansowane, to ochotę na słodkie też mniejsza będzie, ale nie gwarantuje, że zupełnie zniknie.Najprościej na start 2 g białka na kg masy, tłuszcz min. 0.8 g, reszta węgle, oczywiście woda. U Ciebie dużo więcej, niż te słynne 2 l. Myślę, ze nawet więcej niż 3.5 litra. zadbać o sen, stopniowo wprowadzać ruch. Nie od razu godzina dziennie biegania, bo się zniechęcisz. Znajdź Chociaż 3-4 dni w tyg na początek. fajnie by było, gdybyś od razu wprowadzała trening siłowy. Jesli uda Ci się schudnąć, ale nie będzie tego siłowego, to staniesz się tzw. skinny fat a ciężko z tego wyjść. Ja popełniłam ten błąd. I DEFICYT KALORYCZNY. Uczciwe wyliczenie zapotrzebowania na redukcji i pilnowania kalorii. Na początku bywa upierdliwe, ale szybko się przyzwyczaisz 🙂 Ach, i jeszcze cierpliwość… z tym bywa też ciężko :p
Cytat z Micronus data 6 października, 2026, 6:37 pmCytat z apetitka data 6 października, 2026, 3:56 pmPodsumowując od 12.09 -3.3kg
Macie jakieś sugestie? Wydaje mi się że spadek mały jak na start...
I teraz nie chcę wyjść na toksyka, ale szczerze to uważam, że nieco mało przy takiej wadze startowej. Inaczej - to jest progres i brawo za decyzję żeby coś ze sobą zrobić i na pewno -3.3 kg na wadze to jest coś, natomiast - zapewne można ten czas spożytkować efektywniej.
Ja to widzę tak, czas na GLPach to jest czas na przekonfigurowanie życia. Dla mnie to - zmiana żywienia, może nie o 180 stopni, ale jednak spore zwiększenie podaży białka, uważne gospodarowanie zdrowymi tłuszczami, więcej warzyw / błonnika, no i produkty bez cukrów prostych. Do tego przede wszystkim spacery. Jak masz możliwość i nie masz dzieci, zwierząt na karku, a robota cię nie rozjeżdża jak walec drogowy, to waga kuchenna i liczniki kalorii pomogą sprawować kontrolę i wspomogą komponowanie posiłków. Potem już z pamięci wiesz jak ogarnąć zbalansowany posiłek. Jak do tego znajdziesz czas i ochotę na siłkę - to w ogóle kosmos. Ale na początek to te podbite dzienne kroki i zmiana nawyków żywieniowych. W głowie też musisz mieć, że zdrowe nie równa się niskokaloryczne. Awokado, łosoś czy sporo jajek albo zalewanie sałatek oliwą raczej nie pomogą.
Co do liczenia kalorii to w pełni się zgadzam, łatwo się przejechać.
ubytek -3.3 kg w 3 tygodnie jak najbardziej wpisuje się w zasadę utraty 0.5 - 1% masy na tydzień. Nie każdy jest spompowany wodą na starcie.
„Uważne gospodarowanie zdrowymi tłuszczami” to baaaardzo kiepska rada, zwłaszcza dla kobiet. Może inaczej - tragicznie przedstawiona. Większość zaczynających przygodę z odchudzaniem boi się tłuszczu jak ognia. Dla nas są one niezwykle ważne. Jedynym minus, to że są gęste kalorycznie. Ja bym właśnie powiedziała, żeby pilnować, żeby tłuszcz byl chociaż na tym poziomie 0.8 g/kg. Przy otyłości w zupełności wystarczy.
Produkty bez cukrów prostych, to też taka sobie informacja. Okolotreningiwo niezwykle dobre źródło energii. Takie owoce poza tym to źródło witamin i blonnika. Nabiał jest tani i łatwo dostępny. Jesli nie ma się problemów z laktozą, nie trzeba się bać. Problemem stają się produkty z cukrem dodanym np. w słodkich jogurtach czy słodyczach, ale tutaj nie sam cukier jest najgorszy, a po prostu to, że to wysokoprzetworzona żywność z tablicą Mendelejewa +dająca wyrzut glukozy i mająca mnóstwo kcal. Jednak jeśli się je lubi, ciągnie do nich, to warto wliczać w bilans. Przy dietach często zapominamy o głowie. Jest taka zasada 80/20 (80% zdrowej żywności, 20% zachcianki). W idealnym świecie wiadomo, że sama zdrową żywność byłaby najlepszym rozwiązaniem, ale nie ma takich ludzi. Może jakieś 0.1% 😂
Trzeba pamiętac, że dieta ma być taka, że jak się z niej wyjdzie, to te nawyki zostaną. Jak podczas redukcji będziesz unikać tego, co lubisz, to gwarantuję Ci, ze potem to sie odbije i jojo murowane. Ja tak miałam przy ostatniej redukcji, dieta była zbyt orto i pojawiły się napady. I teraz właśnie wprowadziłam zachcianki. kiedyś schudłam z ponad 90 kg do 63 kg codziennie jedząc monte + inne słodkie i żyję 😉 Ale liczyłam każdą kalorię.
Najważniejszy i tak będzie deficyt kaloryczny. Bez tego nie ma szans, że schudniesz. Możesz schudnąć jedząc sam chleb z nutellą, a możesz przytyć na samym kurczaku z warzywami. Nie jesteś w deficycie - nie schudniesz. Jednak zdrowe nawyki pomogą w tym, że to (jak nazwa wskazuje) zdrowie, większa sytość, mniejsza utrata beztłuszczowej masy. Jak posiłki są dobrze zbilansowane, to ochotę na słodkie też mniejsza będzie, ale nie gwarantuje, że zupełnie zniknie.
Najprościej na start 2 g białka na kg masy, tłuszcz min. 0.8 g, reszta węgle, oczywiście woda. U Ciebie dużo więcej, niż te słynne 2 l. Myślę, ze nawet więcej niż 3.5 litra. zadbać o sen, stopniowo wprowadzać ruch. Nie od razu godzina dziennie biegania, bo się zniechęcisz. Znajdź Chociaż 3-4 dni w tyg na początek. fajnie by było, gdybyś od razu wprowadzała trening siłowy. Jesli uda Ci się schudnąć, ale nie będzie tego siłowego, to staniesz się tzw. skinny fat a ciężko z tego wyjść. Ja popełniłam ten błąd. I DEFICYT KALORYCZNY. Uczciwe wyliczenie zapotrzebowania na redukcji i pilnowania kalorii. Na początku bywa upierdliwe, ale szybko się przyzwyczaisz 🙂 Ach, i jeszcze cierpliwość… z tym bywa też ciężko :p
Cytat z Micronus data 7 października, 2026, 5:47 am135 kg masy ciała, pi razy drzwi, 50% BF, może więcej - zależy od wzrostu. Naprawdę uważasz, że osoba z takimi proporcjami potrzebuje 108g tłuszczu pochodzenia zewnętrznego? Śmiem sądzić, że nie. Niemal połowa tego może być zużyta z nagromadzonej tkanki tłuszczowej, a dajmy nawet te 60g z oliwy / awokado / orzechów / jaj. Te ucięte 50g T to 450 kcal, które można albo zastąpić B z kapką W, albo powiększyć defi. 3 miesiące dobrego cięcia na początek żeby trochę ogarnąć organizm, który się aktualnie męczy. Szczególnie, że na początku jest najłatwiej. Potem można na spokojniej.
I tak, to maraton a nie sprint, ale czas i tak upłynie. I 3 miechy można spędzić: GLP, brak dodatkowej aktywności, brak liczenia kcal, mała rekonfiguracja michy. A można zrobić te 3-4 długie spacery w tygodniu, można wyjść na siłkę, można uciąć 800 kcal dziennie / dać limit 1800 kcal, przypilnować proporcji B 200 / T 60 / W 120. Natomiast robienie 200g B może być problemem, to 150 chociaż, T60, reszta W (złożone, warzywa i inny stuff z błonnikiem). Gospodarka hormonalna już jest rozpieprzona:p Zgubienie takich 18kg w 3 miechy a 10 kg, no to jednak jest różnica, tym bardziej że te kilogramy to nie czysty BF a woda/gliko/treść żołądkowa. Ja uważam, że na tym etapie szybkie zejście ze 135 kg ma o wiele lepsze risk/reward ratio niż cackanie się z tym. Nie mówiąc o totalnie zauważalnej różnicy w wyglądzie, która tylko zmotywuje do dalszej pracy nad sobą.
135 kg masy ciała, pi razy drzwi, 50% BF, może więcej - zależy od wzrostu. Naprawdę uważasz, że osoba z takimi proporcjami potrzebuje 108g tłuszczu pochodzenia zewnętrznego? Śmiem sądzić, że nie. Niemal połowa tego może być zużyta z nagromadzonej tkanki tłuszczowej, a dajmy nawet te 60g z oliwy / awokado / orzechów / jaj. Te ucięte 50g T to 450 kcal, które można albo zastąpić B z kapką W, albo powiększyć defi. 3 miesiące dobrego cięcia na początek żeby trochę ogarnąć organizm, który się aktualnie męczy. Szczególnie, że na początku jest najłatwiej. Potem można na spokojniej.
I tak, to maraton a nie sprint, ale czas i tak upłynie. I 3 miechy można spędzić: GLP, brak dodatkowej aktywności, brak liczenia kcal, mała rekonfiguracja michy. A można zrobić te 3-4 długie spacery w tygodniu, można wyjść na siłkę, można uciąć 800 kcal dziennie / dać limit 1800 kcal, przypilnować proporcji B 200 / T 60 / W 120. Natomiast robienie 200g B może być problemem, to 150 chociaż, T60, reszta W (złożone, warzywa i inny stuff z błonnikiem). Gospodarka hormonalna już jest rozpieprzona:p Zgubienie takich 18kg w 3 miechy a 10 kg, no to jednak jest różnica, tym bardziej że te kilogramy to nie czysty BF a woda/gliko/treść żołądkowa. Ja uważam, że na tym etapie szybkie zejście ze 135 kg ma o wiele lepsze risk/reward ratio niż cackanie się z tym. Nie mówiąc o totalnie zauważalnej różnicy w wyglądzie, która tylko zmotywuje do dalszej pracy nad sobą.
Cytat z Patka data 7 października, 2026, 7:43 amMój błąd w nazewnictwie, 0.8 g/kg beztłuszczowca.
Tyle że pozyskiwanie tłuszczu to nijak się ma do naszej tkanki tłuszczowej xd i Zapominasz, że to jest kobieta. Niezwykle łatwo rozpierdzielić gospodarkę hormonalną, dlatego tłuszczu nie można zaniedbywać…
Właśnie ludzie nie chcą się cackać i potem jest albo efekt jojo, albo chudotlustosc. Wybacz za szczerość - sam jesteś przykładem takiej sylwetki i myślę, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, jak kiepsko to wygląda i jak ciężko z tego wyjść. Niestety też to wiem. Autorka pewnie i tak zostanie ze skórą, ale po co jeszcze ładować ryzyko jojo. No niestety, otyła nie zrobiła się w 3 miechy i w tyle nie schudnie. No chyba że nie zależy jej na trwałych efektach. A te 1800 kcal to mam nadzieję, że żart 😂jak ppm to ma pewnie z 2 k. Są osoby otyłe, które jedzą i 800 kcal, ale po konsultacji z lekarzami. Wnioskuję, że autorka z nikim się nie konsultowała, więc dowalanie taką kaloryką to totalna głupota. Nic nie wiemy o jej stanie zdrowia. I tak przyjdzie moment, że będzie musiała coś uciąć (albo zwiększyć aktywność). Wylicza się cpm, odejmuje ileś kcal, czeka 2-3 tyg i patrzy, czy waga leci. Może uciąć więcej, niż osoba szczupła, no ale po co poniżej ppm? I to kobieta. Tak, całkiem możliwe, że gospodarka jest rozwalona, tylko po co ja jeszcze stresować tak niskimi kcal i jeszcze dźgać leptynę bądź grelinę, gdzie u otyłych i tak zazwyczaj są rozchwiane. Motywacja też może upaść, będzie musiała zostać dyscyplina 😉
Mój błąd w nazewnictwie, 0.8 g/kg beztłuszczowca.
Tyle że pozyskiwanie tłuszczu to nijak się ma do naszej tkanki tłuszczowej xd i Zapominasz, że to jest kobieta. Niezwykle łatwo rozpierdzielić gospodarkę hormonalną, dlatego tłuszczu nie można zaniedbywać…
Właśnie ludzie nie chcą się cackać i potem jest albo efekt jojo, albo chudotlustosc. Wybacz za szczerość - sam jesteś przykładem takiej sylwetki i myślę, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, jak kiepsko to wygląda i jak ciężko z tego wyjść. Niestety też to wiem. Autorka pewnie i tak zostanie ze skórą, ale po co jeszcze ładować ryzyko jojo. No niestety, otyła nie zrobiła się w 3 miechy i w tyle nie schudnie. No chyba że nie zależy jej na trwałych efektach. A te 1800 kcal to mam nadzieję, że żart 😂jak ppm to ma pewnie z 2 k. Są osoby otyłe, które jedzą i 800 kcal, ale po konsultacji z lekarzami. Wnioskuję, że autorka z nikim się nie konsultowała, więc dowalanie taką kaloryką to totalna głupota. Nic nie wiemy o jej stanie zdrowia. I tak przyjdzie moment, że będzie musiała coś uciąć (albo zwiększyć aktywność). Wylicza się cpm, odejmuje ileś kcal, czeka 2-3 tyg i patrzy, czy waga leci. Może uciąć więcej, niż osoba szczupła, no ale po co poniżej ppm? I to kobieta. Tak, całkiem możliwe, że gospodarka jest rozwalona, tylko po co ja jeszcze stresować tak niskimi kcal i jeszcze dźgać leptynę bądź grelinę, gdzie u otyłych i tak zazwyczaj są rozchwiane. Motywacja też może upaść, będzie musiała zostać dyscyplina 😉
Cytat z MartineZ data 7 października, 2026, 8:25 amZ tłuszczem pokarmowym główny problem jest taki, że ma więcej kcal niż węgle czy białko. Co do gospodarki hormonalnej to o czym @patka92 myślisz? Zasadniczo równowaga hormonalna u osoby otyłej jest zwykle zaburzona, dotyczy to zarówno insuliny, jak i hormonów płciowych.
Co do 3kg w miesiąc ja tam uważam to za dobry wynik akurat - u mnie na recie w dość dużej dawce (4mg) początkowo poleciało mniej... Tym niemniej polecałbym w miarę możliwości ograniczyć szczególnie słodycze / niezdrowe przekąski, przerzucając się na owocę itp.
Z tłuszczem pokarmowym główny problem jest taki, że ma więcej kcal niż węgle czy białko. Co do gospodarki hormonalnej to o czym @patka92 myślisz? Zasadniczo równowaga hormonalna u osoby otyłej jest zwykle zaburzona, dotyczy to zarówno insuliny, jak i hormonów płciowych.
Co do 3kg w miesiąc ja tam uważam to za dobry wynik akurat - u mnie na recie w dość dużej dawce (4mg) początkowo poleciało mniej... Tym niemniej polecałbym w miarę możliwości ograniczyć szczególnie słodycze / niezdrowe przekąski, przerzucając się na owocę itp.
Cytat z Patka data 7 października, 2026, 9:01 amU kobiet głównie LH, estrogen i tarczycowe. Te dotrzecie pewnie już kiepsko stoją, zwłaszcza T3, ale gdybam, lekarzem nie jestem :p deficyt poprawi te hormony, ale zbyt agresywne cięcie też pogorszy sprawę. A rozwalony estrogen = zanik miesiączki. Ja właśnie nie mialam okresu przez prawie dwa lata jak się wtedy odchudzałam. startowałam z 94 lub 92 kg i jadłam właśnie 1800 kcal. Po kilku miesiącach bez okresu ciągły nerw, zmęczenie i na zmianę gorąco/zimno. Większych problemów na szczęście nie miałam, ale tyle, co się wtedy naryczalam z bezsilności, ile rodzice władowali kasy w lekarzy to nie życzę nikomu. Dlatego tak jestem uczulona, jak ktoś idzie w agresywne cięcie. T3 też mi mocno wtedy spadło, dużo badań robiłam i latałam po endoginekologach. Jestem na różnych „kobiecych” forach i grupach i jak czytam, to naprawdę brak okresu najczęściej dotyczy zbyt szczuplych, zbyt grubych kobiet i z syndromem REDS. Wszędzie w tle pojawia się nieodpowiednia podaż kcal i tłuszczu.
Też uważam, że te 3 kg to jest dobry i zdrowy wynik. Waga też nie spada liniowo i jednak warto patrzeć na te cm w obwodach, bo cyferki na wadze szybko może zniechęcić
U kobiet głównie LH, estrogen i tarczycowe. Te dotrzecie pewnie już kiepsko stoją, zwłaszcza T3, ale gdybam, lekarzem nie jestem :p deficyt poprawi te hormony, ale zbyt agresywne cięcie też pogorszy sprawę. A rozwalony estrogen = zanik miesiączki. Ja właśnie nie mialam okresu przez prawie dwa lata jak się wtedy odchudzałam. startowałam z 94 lub 92 kg i jadłam właśnie 1800 kcal. Po kilku miesiącach bez okresu ciągły nerw, zmęczenie i na zmianę gorąco/zimno. Większych problemów na szczęście nie miałam, ale tyle, co się wtedy naryczalam z bezsilności, ile rodzice władowali kasy w lekarzy to nie życzę nikomu. Dlatego tak jestem uczulona, jak ktoś idzie w agresywne cięcie. T3 też mi mocno wtedy spadło, dużo badań robiłam i latałam po endoginekologach. Jestem na różnych „kobiecych” forach i grupach i jak czytam, to naprawdę brak okresu najczęściej dotyczy zbyt szczuplych, zbyt grubych kobiet i z syndromem REDS. Wszędzie w tle pojawia się nieodpowiednia podaż kcal i tłuszczu.
Też uważam, że te 3 kg to jest dobry i zdrowy wynik. Waga też nie spada liniowo i jednak warto patrzeć na te cm w obwodach, bo cyferki na wadze szybko może zniechęcić
Cytat z Micronus data 7 października, 2026, 9:03 amNie umrze od 3 miechów na 1800. Przy takim BF bmr może oscylować 1700-2000. No i bmr nie oznacza ile kcal masz dostarczyć z zewnątrz. Organizm sobie pociągnie brakującej energii z T. Naprawdę ma z czego. No i zakładam, że koleżanka to do tej pory raczej couch potato. Nie sądzę, że raptem zmieni się w fitnesiarę. No tylko skonkluduję - wg mnie 135 kg jest o wiele bardziej niebezpieczne i niekorzystne zdrowotnie niż solidne 3 mce po bandzie - jako pierwszy etap doprowadzania się do porządku. Wiadomo, tu czekają lata pracy nad sobą.
No z moim skinnysfaceniem to nie ma innej drogi niż solidny cut i powolna przebudowa od podstaw. I to zapewne nie będzie 1 cykl redu/masa a raczej ze 2-3 lata walki. I na pewno ze wsparciem bo pracy na mniej stresogenną nie zmienię - hajs musi się zgadzać. Rewiring mózgu, mechanizmu nagrody (pocieszenia za stres) będzie trwał długo a i tak ryzyko będzie wisiało w powietrzu.
Nie umrze od 3 miechów na 1800. Przy takim BF bmr może oscylować 1700-2000. No i bmr nie oznacza ile kcal masz dostarczyć z zewnątrz. Organizm sobie pociągnie brakującej energii z T. Naprawdę ma z czego. No i zakładam, że koleżanka to do tej pory raczej couch potato. Nie sądzę, że raptem zmieni się w fitnesiarę. No tylko skonkluduję - wg mnie 135 kg jest o wiele bardziej niebezpieczne i niekorzystne zdrowotnie niż solidne 3 mce po bandzie - jako pierwszy etap doprowadzania się do porządku. Wiadomo, tu czekają lata pracy nad sobą.
No z moim skinnysfaceniem to nie ma innej drogi niż solidny cut i powolna przebudowa od podstaw. I to zapewne nie będzie 1 cykl redu/masa a raczej ze 2-3 lata walki. I na pewno ze wsparciem bo pracy na mniej stresogenną nie zmienię - hajs musi się zgadzać. Rewiring mózgu, mechanizmu nagrody (pocieszenia za stres) będzie trwał długo a i tak ryzyko będzie wisiało w powietrzu.
Cytat z Patka data 7 października, 2026, 9:11 amTak jak wyżej, u mnie było co prawda od czerwca do września 2011 r. 1800 kcal, a zabrało mi potem 2 lata 😉 i nie ćwiczyłam hardcorowo + ważyłam 40 kg mniej. Jakbym cofnęła się w czasie, to bym 50 razy walnęła się w durny łeb. może jako faceci nie zrozumiecie tego, ale widzę po sobie i innych kobietach, jak łatwo zepsuć zdrowie. A po co iść z deszczu pod rynnę. Wy macie szczęście, że minicuty raczej nie wprowadza większych spustoszeń, tzn. Tak myślę,akurat na męskiej gospodarce mało się znam. Wiem tylko, że nie jest tak skomplikowana, jak nasza 😂
Tak jak wyżej, u mnie było co prawda od czerwca do września 2011 r. 1800 kcal, a zabrało mi potem 2 lata 😉 i nie ćwiczyłam hardcorowo + ważyłam 40 kg mniej. Jakbym cofnęła się w czasie, to bym 50 razy walnęła się w durny łeb. może jako faceci nie zrozumiecie tego, ale widzę po sobie i innych kobietach, jak łatwo zepsuć zdrowie. A po co iść z deszczu pod rynnę. Wy macie szczęście, że minicuty raczej nie wprowadza większych spustoszeń, tzn. Tak myślę,akurat na męskiej gospodarce mało się znam. Wiem tylko, że nie jest tak skomplikowana, jak nasza 😂
Cytat z apetitka data 7 października, 2026, 9:20 amW ubiegł roku wprowadziłam sobie dietę 1600kcal schudłam jakieś 20kg w 4 miesiące ale jojo dopadło z taką siłą jak nigdy. Wszystko wróciło.
To nie było ani mądre ani zdrowe. PPM wychodzi 2045kcal a CPM jakoś 2600kcal
Jeśli teraz walnę na 1800 to później z czego będę obcinać? Bo kiedyś będę musiała...
Przytyłam w ciągu 10 lat i w miesiąc czy 6 tego się nie pozbędę. Tirza tłumi mi chęć na zachcianki, sprawia że szybciej się najadam więc porcje mniejsze.
Pracę mam siedzącą ale mieszkam na wsi i mam trochę obowiązków- po pracy nie leżę na kanapie. Ruszam się owszem nie tyle ile bym chciała bo waga jest kłopotem ale ruch sprawiał mi kiedyś radość. Ale uraz kolana wyklucza bieganie, skakanie itp.
Piję 90% tylko woda i około 3l na dzień plus rumianek i czasem jakaś herbata
Białko- muszę nauczyć się liczyć. Nietolerancji nie mam ale mam własne kury i jajka pod dostatkiem.
Zdarzają sie dni tak jak dziś że w ogóle nie chce mi się jeść czy mam się zmuszać?
W ubiegł roku wprowadziłam sobie dietę 1600kcal schudłam jakieś 20kg w 4 miesiące ale jojo dopadło z taką siłą jak nigdy. Wszystko wróciło.
To nie było ani mądre ani zdrowe. PPM wychodzi 2045kcal a CPM jakoś 2600kcal
Jeśli teraz walnę na 1800 to później z czego będę obcinać? Bo kiedyś będę musiała...
Przytyłam w ciągu 10 lat i w miesiąc czy 6 tego się nie pozbędę. Tirza tłumi mi chęć na zachcianki, sprawia że szybciej się najadam więc porcje mniejsze.
Pracę mam siedzącą ale mieszkam na wsi i mam trochę obowiązków- po pracy nie leżę na kanapie. Ruszam się owszem nie tyle ile bym chciała bo waga jest kłopotem ale ruch sprawiał mi kiedyś radość. Ale uraz kolana wyklucza bieganie, skakanie itp.
Piję 90% tylko woda i około 3l na dzień plus rumianek i czasem jakaś herbata
Białko- muszę nauczyć się liczyć. Nietolerancji nie mam ale mam własne kury i jajka pod dostatkiem.
Zdarzają sie dni tak jak dziś że w ogóle nie chce mi się jeść czy mam się zmuszać?
Cytat z Micronus data 7 października, 2026, 9:36 amNie no jojo u normika to masakra. Jak wychodziłem z ostrej redu naturalnie to leptyna i grelina mnie przemieliły równo. Akurat wyjście zbiegło się w czasie z najgorszym zawodowo etapem w moim życiu gdzie ze stresu miałem ochotę walić głową w ścianę. Siłka i aktywność poszły w odstawkę. Dyscyplina również i 68->90 na miękko.
Przy glp to inne zasady gry imo. Łatwiej nie będzie NIGDY. I pewnie najtrudniejszym etapem to będzie właśnie wyjście z cięcia z redukowaniem dawek, żeby wlasnie jojo nie dopadło. Życzę sukcesów w redukcji niezależnie od obranej ścieżki.
Nie no jojo u normika to masakra. Jak wychodziłem z ostrej redu naturalnie to leptyna i grelina mnie przemieliły równo. Akurat wyjście zbiegło się w czasie z najgorszym zawodowo etapem w moim życiu gdzie ze stresu miałem ochotę walić głową w ścianę. Siłka i aktywność poszły w odstawkę. Dyscyplina również i 68->90 na miękko.
Przy glp to inne zasady gry imo. Łatwiej nie będzie NIGDY. I pewnie najtrudniejszym etapem to będzie właśnie wyjście z cięcia z redukowaniem dawek, żeby wlasnie jojo nie dopadło. Życzę sukcesów w redukcji niezależnie od obranej ścieżki.
Cytat z apetitka data 7 października, 2026, 10:48 amTo początek dopiero. Dłuuuuuga droga przede mną.
Prawie 4 tygodnie za mną- troche inaczej głowa pracuje i ten efekt mi się podoba bo nie rzucam się jak kiedyś i food noise zdecydowanie cichszy.
MJ ma klinicznie dawkę leczniczą 5mg powiedzcie proszę czemu tyle sugestii o pozostaniu na 2.5 jak najdluzej? To moje pierwsze analogi w życiu i jednak poza kontrolą lekarską.
To początek dopiero. Dłuuuuuga droga przede mną.
Prawie 4 tygodnie za mną- troche inaczej głowa pracuje i ten efekt mi się podoba bo nie rzucam się jak kiedyś i food noise zdecydowanie cichszy.
MJ ma klinicznie dawkę leczniczą 5mg powiedzcie proszę czemu tyle sugestii o pozostaniu na 2.5 jak najdluzej? To moje pierwsze analogi w życiu i jednak poza kontrolą lekarską.
Cytat z habz data 7 października, 2026, 10:55 amCytat z apetitka data 7 października, 2026, 10:48 amMJ ma klinicznie dawkę leczniczą 5mg powiedzcie proszę czemu tyle sugestii o pozostaniu na 2.5 jak najdluzej? To moje pierwsze analogi w życiu i jednak poza kontrolą lekarską.
Tak, dawka 2,5mg to dawka wprowadzająca, a 5mg lecznicza. Ale jeśli działa, to po co na siłę zwiększać i narażać się np. na duże niedojadanie kcal i białka? Wtedy lecą też mięśnie i układ hormonalny zaczyna dostawać rykoszetem. Ja np. z 2,5mg zmieniałem na 3,75mg i potem 4mg i to mi w zupełności wystarczyło. 🙂
Cytat z apetitka data 7 października, 2026, 10:48 amMJ ma klinicznie dawkę leczniczą 5mg powiedzcie proszę czemu tyle sugestii o pozostaniu na 2.5 jak najdluzej? To moje pierwsze analogi w życiu i jednak poza kontrolą lekarską.
Tak, dawka 2,5mg to dawka wprowadzająca, a 5mg lecznicza. Ale jeśli działa, to po co na siłę zwiększać i narażać się np. na duże niedojadanie kcal i białka? Wtedy lecą też mięśnie i układ hormonalny zaczyna dostawać rykoszetem. Ja np. z 2,5mg zmieniałem na 3,75mg i potem 4mg i to mi w zupełności wystarczyło. 🙂