
Czy ktoś stosował grzybki(psylocybinę).
Cytat z V data 30 czerwca, 2026, 6:21 pmParę lat temu miałem epizod głębokiej depresji reaktywnej. W desperacji kupiłem grow kit i wychowałem grzybki aby się wyleczyć - to był plus mojej depresji, była wyjątkowo kreatywna. Nigdy nie odważyłem się ich spróbować, a z depresją poradziłem sobie stosując truizmy - nic nie czułem więc moim hasłem było "fake it till you make it". I w bardzo powolij znowu zacząłem coś czuć.
Nie zmienia to jednak faktu, że grzybki same w sobie mnie fascynują.
Parę lat temu miałem epizod głębokiej depresji reaktywnej. W desperacji kupiłem grow kit i wychowałem grzybki aby się wyleczyć - to był plus mojej depresji, była wyjątkowo kreatywna. Nigdy nie odważyłem się ich spróbować, a z depresją poradziłem sobie stosując truizmy - nic nie czułem więc moim hasłem było "fake it till you make it". I w bardzo powolij znowu zacząłem coś czuć.
Nie zmienia to jednak faktu, że grzybki same w sobie mnie fascynują.
Cytat z Micronus data 16 lipca, 2026, 7:12 pmCzy stosowałem terapeutycznie? Nie.
Ale pacholęciem niezbyt mądrym będąc - lat ok 16-17, na szkolną dyskotekę z kumplem zjedliśmy po naście maks dzieścia suszonych w burgerze - pamiętam że były malutkie. O Panie to ty na mnie spojrzałeś.
Nigdy, ale to nigdy w życiu nie miałem tak dobrego humoru i tak się nie śmiałem. No brzuch mnie okrutnie bolał ze śmiechu. Haluny - nie. Jedynie nad ranem jak patrzyłem na kwiatek to zataczał okręgi. Natomiast plus tego eventu był taki, że jak otrzeźwiałem to się wystraszyłem tego i już nigdy nie tknąłem niczego niż trawka - a i ta 2-3 buchy na kilka lat. No i źrenice. Absolutnie olbrzymie, aż straszne.
Czy stosowałem terapeutycznie? Nie.
Ale pacholęciem niezbyt mądrym będąc - lat ok 16-17, na szkolną dyskotekę z kumplem zjedliśmy po naście maks dzieścia suszonych w burgerze - pamiętam że były malutkie. O Panie to ty na mnie spojrzałeś.
Nigdy, ale to nigdy w życiu nie miałem tak dobrego humoru i tak się nie śmiałem. No brzuch mnie okrutnie bolał ze śmiechu. Haluny - nie. Jedynie nad ranem jak patrzyłem na kwiatek to zataczał okręgi. Natomiast plus tego eventu był taki, że jak otrzeźwiałem to się wystraszyłem tego i już nigdy nie tknąłem niczego niż trawka - a i ta 2-3 buchy na kilka lat. No i źrenice. Absolutnie olbrzymie, aż straszne.